|
|
| |||||
Góry Pieprzowe
|
| |||||
|
Sandomierska przyroda |
|
Góry Pieprzowe - Pieprzówki
Ciekawostki
Gdzie leżą Pieprzówki
oraz jak je zwiedzać?
Rezerwat Przyrody
"Góry
Pieprzowe"
Geologia
i ukształtowane terenu Gór Pieprzowych
Góry Sandomierskie i Góry
Świętokrzyskie
Morze kambryjske i Góry Sandomierskie
Dzikie róże. Roślinność stepowa.
Flora i fauna
Gór
Pieprzowych
Góry Pieprzowe lub "Góry Różane"
Cztery pory roku w górach
Nad Wisłą
Zagrożenia dla
rezerwatu
Co na temat
Góry Pieprzowej napisał w
Monografii
Sandomierza Melchior Buliński?
Prace
naukowe dotyczące Gór
Góry Pieprzowe w literaturze
Albumy
z Gór Pieprzowych
Góry Pieprzowe - informacje różne
Wyżyna
Sandomierska
Góry Pieprzowe w literaturze i nie
tylko.
Góry Pieprzowe pojawiają się na
kartach powieści Stefana Żeromskiego Popioły.
Toczy się bitwa o Sandomierz.
A oto fragmenty powieści:
Rafał Olbromski zdołał dnia 9 czerwca w sam czas
dotrzeć do
Nadbrzezia i przeprawić się przez pokład na mostołodziach do
Sandomierza. Nazajutrz rano cały most sprzątnięto, a baterię
szańca przedmostowego ku Trześni zburzono ze szczętem.
Z natury swego stanowiska, jako adiutant trzeci generała
Sokolnickiego, Rafał musiał ciągle przebiegać Sandomierz i jego
cały obwód uzbrojony w najrozmaitszych kierunkach. Stary
Sandomierz!... Znał go przecie od lat dziecinnych równie dobrze,
równie szczegółowo jak ogród i gumno w Tarninach. Gnał tedy
konno to na Góry Pieprzowe, gdzie przy sypaniu okopów
wyrzucano z ziemi urny staropogańskie ze słowiańskiego
zgliszcza,
to na pola folwarku kapitulnego Kamienia; za chwilę
co koń skoczy pędził z rozkazami w stronę zachodnią, do
fortalicjów zamku, i dalej w stronę Rajeckiego folwarku na
Krakówce, w stronę Chwałek i Strochcic, to znowu ku
Lenarczycom i Kobiernikom, by wkrótce rzucić pocztowemu cugle
konia i na piechotę zdążać już to ku baszcie nad Rybitwami, już ku posterunkom umocnionym za
klasztorem św. Jakuba, za kościołem św. Pawła, św. Józefa i św. Michała, czyli
klasztorem
benedyktynek. Ów trójkąt, który tworzyły powyżej wymienione kościoły,
złączony z miastem
przepaścistymi wąwozami, stanowił punkt najbardziej umacniany. (...)
Rafał, nie słuchając dalej, pobiegł w parów, skręcił na lewo i dążył w górę między
pachnącymi
ogrodami, między domkami, przyczepionymi do góry jak gniazda jaskółcze. Znalazł generała przy
baterii głównej. Sokolnicki wydał właśnie rozkaz:
- Bić w klasztor benedyktynek na wyłom!
Wielkie armaty wałowe poczęły miotać kule w klasztor i ogród kościelny, w mury
cmentarza i
dzwonnice zdobyte przez Austriaków. W tej samej chwili nadbiegli oficerowie przyboczni
z doniesieniem, że silne kolumny atakują miasto od strony Zawichosta, że szturmują całą
przestrzeń od murów klasztornych Marii Magdaleny aż do zamku, że ciągną zarówno
samym wybrzeżem Wisły, jak i szczytem Gór Pieprzowych.
(...)
Rafał zrozumiał tę radę. Powiódł oczyma po ziemi. To książę Gintułt... Nad nim
pochyla się i twarz
mu wodą ociera żołnierz austriacki. Cóż to ma znaczyć'?... Po chwili ów żołnierz bierze księcia za
bary, zadaje go sobie na plecy, jego samego ciągnie za rękaw. Idą wraz, biegną... Pożar przed
nimi. Olbrzymie zgliszcza rodzą biały dym i lotne perzyny... Idą jak we śnie między domy spalone
już do przyciesi, między stosy głowni kopcących. Z Gór Pieprzowych biją w miasto armaty,
zza Wisły padają wciąż brandkugle, z pól sandomierskich puszczone świszczą nad
miastem pociski. Wokoło nigdzie żywego człowieka... Rafał, a za nim żołnierz
niosący księcia,
biegną w podskokach, rozglądają się, lustrują miejsce. Zawrócili w
jakiś brukowany dziedziniec czy
na cmentarz kościelny, którego po spaleniu okolicznych budowli nie było sposobu rozpoznać.
Przyszli na oślep do okrągłego ogrójca czy kostnicy w głębi długiego podwórza. Pchnęli drzwi,
zawarte na zardzewiałą klamkę, i po schodach na poły zburzonych zbiegli w głąb ciemnego lochu
(...)