|
|
Papież
w Sandomierzu
|

Papież w Sandomierzu

Podczas pielgrzymki do Polski
Miejsce spotkania z Ojcem
Świętym kilka lat później

Sandomierz-Plac Papieski
8.04.2005
|
Strona główna > Sandomierz
> Papież w Sandomierzu
VI Pielgrzymka
Papieża do Polski
12 czerwca 1999r. Sandomierz
Homilia w czasie mszy św. odprawionej w Sandomierzu
„Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja
z bólem serca szukaliśmy Ciebie»” (Łk2,48).
Liturgia dzisiejsza wspomina Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny. Wzrok nasz
kierujemy ku Maryi, która pełna troski i lęku szuka Jezusa zagubionego podczas pielgrzymki
do Jerozolimy.
Jako pobożni Izraelici, Maryja i Józef chodzili co roku do Jerozolimy na święto Paschy.
Gdy Jezus miał lat dwanaście, po raz pierwszy poszedł z nimi. I wtedy właśnie miało miejsce
to wydarzenie, które rozważamy w piątej tajemnicy radosnej różańca świętego — tajemnicy
znalezienia. Święty Łukasz bardzo wzruszająco opisuje je w oparciu o wiadomości, które — jak
można wnioskować — otrzymał od Matki Jezusa: „Synu, czemuś nam to uczynił? ... z bólem
serca szukaliśmy Ciebie”. Maryja, która nosiła pod swym sercem Jezusa i chroniła Go przed
Herodem, uciekając do Egiptu, wyznaje w sposób ludzki swój wielki niepokój o Syna. Ona wie,
że musi być na Jego drodze obecna. Wie, że przez miłość i ofiarę będzie współdziałała z Nim
w dziele Odkupienia. I tak oto wchodzimy w tajemnicę wielkiej miłości Maryi do Jezusa, miłości
ogarniającej swym Niepokalanym Sercem nieogarnioną Miłość — Słowo Ojca Przedwiecznego.
Kościół przypomina nam tę tajemnicę właśnie tutaj, w Sandomierzu, w tym prastarym
Grodzie, w którym od przeszło tysiąca lat żyją dzieje Kościoła i
Ojczyzny. Pozdrawiam
cały Kościół Sandomierski
wraz z jego Pasterzem — biskupem Wacławem, biskupami
pomocniczymi, kapłanami, zakonami męskimi i żeńskimi. Pozdrawiam was wszystkich, drodzy
Bracia i Siostry. Witam księdza biskupa polowego Wojska Polskiego, a wraz z nim żołnierzy,
podoficerów, oficerów i generałów. Pozdrawiam obecnych tu przedstawicieli Episkopatu Polski,
również i biskupów gości, władze państwowe i samorządowe.
Ze czcią nawiedzam prastary Sandomierz. Ogarniam sercem inne miasta i ośrodki przemysłowe,
zwłaszcza Stalową Wolę — miasto symbol wielkiej pracy i wiary ludzi pracy, którzy z godną
podziwu ofiarnością i odwagą wznosili swoją świątynię, pomimo trudności i gróźb ze strony
ówczesnych władz. Miałem radość poświęcać ten kościół. Ileż to razy nawiedzałem ziemię
sandomierską, jakże często dane mi było spotykać się z historią waszego miasta i uczyć się
tutaj dziejów narodowej kultury. Utaiła się bowiem w tym mieście jakaś przedziwna siła, której
źródło tkwi w chrześcijańskiej tradycji.
Jest Sandomierz wielką księgą wiary naszych
przodków. Zapisali w niej wiele stronic święci i błogosławieni. Wspominam przede
wszystkim Patrona tego miasta — błogosławionego Wincentego Kadłubka — mistrza
Wincentego, który był prepozytem katedry sandomierskiej i biskupem krakowskim,
a potem mnichem zakonu cystersów W Jędrzejowie. Jako pierwszy Polak spisał dzieje
narodu w „Kronice Polskiej”.
Użyźniła tę ziemię w trzynastym wieku krew błogosławionych Męczenników
Sandomierskich, duchownych i świeckich, którzy zginęli za wiarę z rąk Tatarów, wraz
z nimi błogosławiony Sadok i 48 dominikanów z klasztoru przy romańskim kościele
świętego Jakuba. W świątyniach Sandomierza głosili Ewangelię: święty Jacek,
błogosławiony Czesław, święty Andrzej Bobola. Dominikanie szerzyli tu gorliwie kult
Matki Bożej; jezuici w swoim kolegium-Gostomianum kształcili i wychowywali
młodzież; duchacy przy kościele Świętego Ducha prowadzili szpital dla chorych,
przytułek dla biednych i ochronki dla dzieci. Miasto to pamięta Jana Długosza i świętą
Królową Jadwigę, której sześćsetlecie śmierci w tym roku obchodzimy.
Owoce świętości ziemia ta wydaje także w czasach obecnych. Chlubą Kościoła
Sandomierskiego są świeccy i duchowni, którzy swoim życiem dali świadectwo miłości Boga,
Ojczyzny i człowieka. Pragnę w szczególny sposób wspomnieć Sługę Bożego biskupa Piotra
Gołębiowskiego, który strzegł powierzonej mu owczarni z łagodnością i wytrwałością. Obecnie,
jak wiemy, trwa proces beatyfikacyjny tego dobrego Pasterza diecezji sandomierskiej.
Wspominam również Sługę Bożego księdza profesora Wincentego
Granata, wybitnego teologa i
rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, z którym wielokrotnie się spotykałem.
Z wdzięcznością pragnę również wspomnieć biskupa Franciszka Jopa, biskupa pomocniczego
Sandomierza, później także wikariusza kapitulnego w Krakowie i na końcu biskupa opolskiego.
Wiele zawdzięcza mu archidiecezja krakowska, której był administratorem w trudnych latach
pięćdziesiątych. Biskup Franciszek Jop był także moim współkonsekratorem.
Dzisiaj w Sandomierzu wraz z wszystkimi tu zgromadzonymi wielbię Boga za to wielkie
duchowe dziedzictwo, które w czasach zaborów, w czasach niemieckiej okupacji i w
czasach totalitarnego zniewolenia przez system komunistyczny pozwoliło ludziom tej
ziemi zachować narodową i chrześcijańską tożsamość.
Trzeba się nam wsłuchiwać
z ogromną wrażliwością w ten głos przeszłości, aby wiarę i miłość do Kościoła i Ojczyzny
przeprowadzić, przenieść przez próg roku dwutysięcznego i przekazać następnym pokoleniom.
Tu z łatwością możemy sobie uświadomić, jak bardzo czas człowieka, czas wspólnot i narodów
nasycony jest obecnością Boga i Jego zbawczym działaniem.
Na szlaku mojej pielgrzymki po Polsce towarzyszy mi Ewangelia ośmiu błogosławieństw z
Kazania na Górze. Tu, w Sandomierzu, Chrystus mówi do nas:
„Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”
(Mt5,8). Słowa te
wprowadzają nas w głębię ewangelicznej prawdy o człowieku. Znajdują Jezusa ci, którzy Go
szukają, tak jak szukali Maryja i Józef.
To wydarzenie rzuca światło na tę wielką sprawę w życiu każdego człowieka, jaką jest szukanie
Boga. Tak, człowiek rzeczywiście szuka Boga: szuka Go swoim umysłem, swoim sercem i całą
swoją istotą. Mówi święty Augustyn: „niespokojne jest serce ludzkie, dopóki nie spocznie w
Bogu” (por. Wyznania I,CSEL33,1). Ten niepokój, to niepokój twórczy. Człowiek szuka Boga,
ponieważ w Nim, tylko w Nim może znaleźć swoje spełnienie — spełnienie swoich dążeń do
prawdy, dobra i piękna. „Nie szukałbyś mnie, gdybyś mnie już wcześniej nie znalazł” — tak
mówi o Bogu Pascal (Myśli, rozdz. II, nr 737). Znaczy to, że Bóg sam uczestniczy w tym
szukaniu, że chce, aby człowiek Go szukał i stwarza w człowieku potrzebne warunki, ażeby
mógł Go znajdować. Sam się zresztą do człowieka zbliża, sam mu mówi o sobie, pozwala mu
poznać Siebie. Pismo Święte jest wielkim zapisem na temat tego szukania i znajdowania Boga.
Ukazuje też wiele wspaniałych postaci szukających Boga i znajdujących Go. Uczy zarazem, jak
człowiek winien zbliżać się do Boga, jakie warunki winien spełnić, ażeby tego Boga spotkać,
ażeby Go poznać, i z Nim się zjednoczyć.
Otóż jednym z tych warunków jest właśnie czystość serca. Czym ona jest? Dotykamy w tym
miejscu samej istoty człowieka, który dzięki łasce odkupienia przez Chrystusa odzyskał
harmonię serca utraconą w raju przez grzech. Mieć serce czyste, to być nowym człowiekiem,
przywróconym przez odkupieńczą miłość Chrystusa do życia w komunii z Bogiem, a także z
całym stworzeniem — tej komunii, która jest jego pierwotnym przeznaczeniem.
Czystość jest przede wszystkim darem Boga. Chrystus dając się człowiekowi w sakramentach
Kościoła zamieszkuje w sercu człowieka i rozjaśnia to serce „blaskiem Prawdy”. Tylko ta
Prawda, którą jest Jezus Chrystus zdolna jest oświecić rozum, oczyścić serce i ukształtować
ludzką wolność. Bez zrozumienia i przyjęcia Prawdy gaśnie wiara. Człowiek traci widzenie
sensu spraw i wydarzeń, a jego serce szuka nasycenia tam, gdzie go znaleźć nie może. Dlatego
czystość serca to przede wszystkim czystość wiary.
W konsekwencji człowiek cielesny i zmysłowy musi ustępować, musi robić miejsce w nas
samych dla człowieka duchownego, uduchowionego. Jest to proces głęboki. Łączy się z
wewnętrznym wysiłkiem. Wysiłek ten jednak, wsparty łaską Bożą, przynosi wspaniałe owoce.
W ten sposób czystość serca jest każdemu człowiekowi zadana. Musi on stale podejmować
trud opierania się siłom zła, tym działającym z zewnątrz i tym z wewnątrz — siłom, które chcą
go od Boga oderwać. I tak w sercu ludzkim rozgrywa się nieustanna walka o prawdę i szczęście.
Ażeby zwyciężyć w tej walce człowiek musi zwrócić się ku Chrystusowi. Może zwyciężyć tylko
umocniony Jego mocą, mocą Jego Krzyża i Jego zmartwychwstania. „Stwórz, o Boże, we mnie
serce czyste” (PS51,12) — tak wołał Psalmista, który świadomy jest swojej słabości i wie, że
aby być sprawiedliwym wobec Boga, nie wystarczy sam ludzki wysiłek.
Drodzy Bracia i Siostry, to orędzie o czystości serca dziś staje się bardzo aktualne — jak
zawsze.
Cywilizacja śmierci chce zniszczyć czystość serca. Jedną z metod tego działania jest celowe
podważanie wartości tej postawy człowieka, którą określamy cnotą czystości. Jest to zjawisko
szczególnie groźne, gdy celem ataku stają się wrażliwe sumienia dzieci i młodzieży.
Cywilizacja, która w ten sposób rani lub nawet zabija prawidłową relację człowieka do człowieka,
jest cywilizacją śmierci, bo człowiek nie może być bez prawdziwej miłości.
Mówię te słowa do wszystkich obecnych tutaj, w szczególny sposób do licznie zgromadzonej tu
młodzieży, a więc do żołnierzy służby zasadniczej i do harcerzy. Głoście światu „dobrą nowinę”
o czystości serca i przekazujcie mu swoim przykładem życia orędzie cywilizacji miłości. Wiem,
jak bardzo jesteście wrażliwi na prawdę i piękno.
Dziś cywilizacja śmierci proponuje wam między innymi tak zwaną „wolną miłość”. Dochodzi
w tym wypaczeniu miłości do profanacji jednej z najbardziej drogich i świętych wartości, bo
rozwiązłość nie jest ani miłością, ani wolnością. „Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz
przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boga, co
jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe (Rz12,2) — napomina nas święty Paweł. Nie
lękajcie się żyć wbrew obiegowym opiniom i sprzecznym z Bożym prawem propozycjom.
Odwaga wiary wiele kosztuje, ale wy nie możecie przegrać miłości! Nie dajcie się zniewolić! Nie
dajcie się uwieść ułudom szczęścia, za które musielibyście zapłacić zbyt wysoką cenę, cenę
nieuleczalnych często zranień lub nawet złamanego życia własnego i cudzego! Pragnę wam
powtórzyć to, co kiedyś już powiedziałem do młodzieży na innym kontynencie:
„Tylko czyste
serce może w pełni miłować Boga! Tylko czyste serce może w pełni dokonać wielkiego
dzieła miłości, jakim jest małżeństwo! Tylko czyste serce może w pełni służyć
drugiemu. Nie pozwólcie, aby zniszczono waszą przyszłość. Nie pozwólcie odebrać
sobie bogactwa miłości. Brońcie waszą wierność; wierność waszych przyszłych rodzin,
które założycie w miłości Chrystusa”
(Asuncion, 18.05.1988).
Zwracam się również do naszych polskich rodzin — do was, ojcowie i matki. Trzeba, aby rodzina
stanęła zdecydowanie w obronie czystości swoich progów domowych, w obronie godności
każdej osoby. Strzeżcie waszych rodzin przed pornografią, która dzisiaj pod różnymi postaciami
wdziera się w świadomość człowieka, zwłaszcza młodzieży i dzieci. Brońcie czystości
obyczajów w waszych ogniskach domowych i w życiu społecznym. Wychowanie do czystości
jest jednym z wielkich zadań ewangelizacyjnych, jakie obecnie stają przed nami. Im czystsza
będzie rodzina, tym zdrowszy będzie naród. A chcemy pozostać narodem godnym swego
imienia, godnym chrześcijańskiego powołania.
„Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądają”
(por.Mt,5,8)
Wpatrujemy się w Niepokalaną Dziewicę z Nazaretu, Matkę Pięknej Miłości. Niech ona
towarzyszy ludziom wszystkich czasów, ludziom naszych w ich „pielgrzymce wiary” do domu
Ojca.
Przypomina o Niej nie tylko dzisiejsze wspomnienie liturgiczne, ale także wspaniała
bazylika katedralna, która góruje nad tym miastem.
Nosi ona Jej imię — wymowna to
zbieżność miejsca i chwili. Nawet Matka Jezusowa, której najpełniej została objawiona
tajemnica Boskiego synostwa Chrystusa, długo musiała się uczyć tajemnicy Krzyża: „«Synu,
czemuś nam to uczynił? — przypomina nam dzisiejsza Ewangelia — Oto ojciec Twój i ja z
bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie
wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?». Oni jednak nie zrozumieli
tego, co im powiedział” (Łk2,48-50). Jezus mówił bowiem o swojej mesjańskiej misji. „Z bólem
serca” uczy się człowiek Ukrzyżowanej Miłości zanim ją zrozumie. Lecz jeśli — jak Maryja —
„chowa wiernie w swym sercu” (por. Łk 2,51) wszystko, co mówi Chrystus: jeśli jest wierny
Bożemu wezwaniu, pojmie u stóp Krzyża to, co najważniejsze: że prawdziwa jest tylko miłość
złączona z Bogiem, który jest Miłością.
Bądź z nami w każdy czas. Amen.
Papież w Sandomierzu - zdjęcia na stronie: http://www.pielgrzymka.opoka.org.pl/galeria/sandomierz.html
|